Polski folklor: dożynki

14 października


Na Facebooku pisałam wam już o powodach mojej kilkutygodniowej nieobecności. Teraz nareszcie mam chwilę czasu, żeby zająć się blogiem. :) I nie byłabym sobą gdybym nie pokazała relacji z wydarzenia, które odbyło się jeszcze na początku września. W momencie kiedy pojawiłam się na pierwszych dożynkach w mojej gminie, wiedziałam, że jest to coś, co koniecznie trzeba uwiecznić.

Czy wiecie, że zwyczaj obchodzenia dożynek sięga jeszcze czasów przedchrześcijańskich? Pomimo stopniowego zanikania różnych obrzędów ludowych mam wrażenie, że dożynki mają się jeszcze całkiem dobrze i parę razy w życiu miałam okazję w nich uczestniczyć.

Wieś często kojarzy nam się z sielskością, folklorem, pielęgnowaniem dawnych zwyczajów. Każdy dom powinien mieć wypielęgnowany ogródek, być otoczony kwietnymi łąkami lub lasami. Sąsiedzi oczywiście znają się po imieniu i bardzo lubią. Niektóre wsie rzeczywiście tak wyglądają i chciałąbym kiedyś zamieszkać w tak idyllicznym miejscu. W większości przypadków jest jednak inaczej. Wszędzie są asfaltowe drogi, nie ma dzikich terenów, tylko pola zanieczyszczone opryskami i nawozami. Ludzie nie integrują się tak jak w dawniejszych czasach. Zanika regionalizm, szczególnie w centrum Polski, zapominamy o ludowych tradycjach.

Gmina w której mieszkam jest właśnie takim miejscem, które stopniowo traci swoją tożsamość. Dlatego tym bardziej byłam zdumiona gdy zobaczyłam czego dokonali jej mieszkańcy w tym roku na święto zakończenia zbiorów. Jeszcze nigdy nie widziałam czegoś takiego u mnie w okolicy. Żeby doświadczyć dawnej wiejskości musiałam jeździć w inne miejsca Polski, a tu spotkała mnie taka niespodzianka. Muszę przyznać, że naprawdę wzruszyło mnie to jak mieszkańcy pokazali, że jednak ważne jest dla nich bycie razem, dziękczynienie za zbiory, tworzenie pięknych rzeczy, pielęgnowanie tradycji i świętowanie.

Już nic więcej nie mówię, popatrzcie po prostu jak tam było pięknie!



Dożynki to oczywiście wieńce dożynkowe, które zanosi się do kościoła i święci. Każda wieś przygotowała swój własny wieniec. Niektóre były naprawdę niesamowite! Nawet nie próbuję zgadnąć ile trudu kosztowało ich wykonanie.



Po Mszy Świętej w uroczystej procesji powędrowały na plac gdzie odbywała się zabawa.


Współczesne dożynki to połączenie dwóch zwyczajów: tworzenia wieńców z ostatnich plonów i rolniczej biesiady. U nas nie zabrakło i tego drugiego!



Wokół placu ciągnęły się gigantyczne stoły z mnóstwem pyszności, których każdy mógł spróbować.


My też próbowaliśmy wiejskich specjałów.



Przyznacie, że taka obfitość robi wrażenie?


No i te niesamowite dekoracje!





Takie wydarzenia pokazują ile jest w nas potencjału, jak bardzo jesteśmy utalentowani i co potrafimy zdziałać, jeżeli tylko nam się chce. Mam nadzieję, że za rok będzie podobnie i samej też uda przyłączyć mi się do przygotowań. :)



A czy w waszych miejscowościach też organizuje się podobne wydarzenia? Nie tylko z okazji dożynek, ale także w innych momentach roku?

You Might Also Like

0 komentarzy

Dziękuję za Twój komentarz.

Facebook