Czego nie mówić kobiecie w ciąży?

25 października


Odkąd jestem w ciąży, zaczęłam w naturalny sposób bardziej zwracać uwagę na różne komentarze dotyczące rodzicielstwa. Zauważyłam, że niestety wiele z nich jest denerwujących, szkodliwych a często zniechęcających do macierzyństwa. Z niechcianymi radami, czy nietrafionymi komentarzami możemy mieć do czynienia w każdej sytuacji życiowej, jednak mam wrażenie, że te związane z tematyką pojawiania się ludzi na świecie, są jakoś szczególnie wyostrzone. Wzbudzają trudniejsze emocje niż podczas wymiany argumentów w najbardziej zażartej dyskusji politycznej.

Większość denerwujących komentarzy wcale nie pochodzi od osób, które mają złe intencje. Wręcz przeciwnie, często wypowiadają je bardzo życzliwi ludzie, którzy chcieliby okazać swoją troskę. Jednak, czy warto okazywać swoje uczucia w sposób, który nam wydaje się słuszny, a który tak naprawdę szkodzi przyszłej mamie zamiast jej pomóc?

Część komentarzy, którymi możemy skrzywdzić młodą mamę wynika też z naszej nieświadomości. Jeżeli nigdy nie byliśmy w ciąży, bardzo trudno jest się nam wczuć w tą sytuację. Mi samej zdarzyło się kiedyś powiedzieć kilka rzeczy po których spodziewałam się ujrzeć uśmiech, a nastąpiło jedynie milczenie i zirytowany wzrok kobiety.

Ten tekst powstał po to, żeby lepiej nam się wszystkim razem ze sobą żyło i abyśmy potrafili okazywać sobie życzliwość w taki sposób, jaki rzeczywiście potrzebujemy. Tą zasadą warto zresztą kierować się nie tylko w stosunku do kobiet w ciąży ale w każdej życiowej sytuacji.


Ale masz duży brzuch!

Są takie kobiety, które uwielbiają słuchać uwag na temat rozmiarów jej ciążowego brzucha. Cieszą się z każdego dodatkowego kilograma i im mają więcej obwodu w pasie, tym bardziej są szczęśliwe. Jednak istnieje także pokaźna grupa tych, które wszelkie uwagi na temat rozmiaru ciała irytują, sprawiają, że czują się brzydkie lub niezgrabne. Czy te pierwsze są lepsze, a drugie gorsze?

To jak kobieta reaguje na swoje zmieniające się ciało jest kwestią bardzo indywidualną i nikt nie powinien jej oceniać, ani narzucać się ze swoimi poglądami. Ciąża przynosi ogromne zmiany zarówno fizyczne jak i psychiczne. Każda kobieta ma prawo inaczej na nie zareagować, a naszym obowiązkiem jest tą reakcję uszanować.

Jeżeli nie wiesz jaki jest stosunek danej kobiety do jej zmieniającego się ciała, możesz z nią o tym porozmawiać, zapytać czy uwagi na temat brzucha sprawią jej przyjemność. A jeżeli nie jesteś z nią tak blisko żeby przeprowadzać tego typu rozmowy, może lepiej powstrzymaj się od uwag, które mogłyby być nie na miejscu?

Warto wystrzegać się także słów typu „tycie”, „gruba”. Tycie jest powiększaniem się tkanki tłuszczowej. Niewiele osób wie, ale w ciąży samego tłuszczu powinno przybyć jedynie ok. 3 kg! Reszta dodatkowych kilogramów to waga dziecka, powiększonych narządów, wód płodowych, większej ilości krwi itp. Mówienie kobiecie, której ciąża przebiega w prawidłowy sposób, że przytyła jest więc mijaniem się z prawdą. I nie znam żadnej kobiety, która ucieszyłaby się na wieść, że utyła!


Jak się urodzi dziecko, to...

…nie będziesz mieć czasu NA NIC, będziesz cały dzień chodzić w szlafroku, zwariujesz z niewyspania, będziesz tylko karmić, gotować i prać, nigdy nie znajdziesz chwili dla siebie, nie będziesz mogła zrobić tego, tamtego i w ogóle to ZOBACZYSZ!

No właśnie – zobaczę. I wszyscy inni też dopiero zobaczą jak będzie. Nikt nie jest w stanie przewidzieć jaka konkretnie będzie moja sytuacja, jak będzie zachowywało się moje dziecko.

W ciąży często możemy usłyszeć o tym, jak trudna będzie opieka nad dzieckiem. Osoby, które to mówią, na ogół chcą po prostu przestrzec przyszłą mamę. Zadbać o to, żeby jej nierealne oczekiwania nie zderzyły się w brutalny sposób z rzeczywistością.

Niestety jest to kompletnie pozbawione sensu. Każdy trzeźwo myślący człowiek, zdaje sobie sprawę z tego, że opieka nad dzieckiem wiąże się z różnymi wyrzeczeniami. Na początek taka wiedza wystarczy. Dopóki sami nie doświadczymy trudów rodzicielstwa i tak nie będziemy wiedzieli co to naprawdę oznacza, nawet jeżeli ktoś będzie starał się nam je opisać. A kiedy już te trudności przyjdą na pewno damy sobie radę - jakoś wszyscy rodzice, których znam sobie poradzili. ;)

Nie da się na zapas przygotować na wszelkie, możliwe ewentualności. Nie musimy mieć wszystkiego zawsze pod kontrolą.

Osoby, które straszą trudami rodzicielstwa, myślą, że w ten sposób pomogą i przygotują młodych rodziców do wypełnienia ich przyszłej roli. Jednak roztaczanie czarnych wizji jeszcze nigdy nikogo do niczego nie przygotowało! Mnie osobiście takie teksty bardzo podcinają skrzydła. Sprawiają, że zaczynam wątpić w swoje siły, tracić pewność siebie. Zamiast cieszyć się na myśl o narodzinach, zaczynam martwić się tym, że w moim życiu wydarzy się coś strasznego. Na narodziny dziecka lepiej jednak przygotowywać się w pozytywnej atmosferze, nie tracąc niepotrzebnie sił na stres i zbierając motywację na nadchodzące miesiące.


Poród jest taki straaaszny!

O ile inne punkty o których piszę, dotyczą raczej kwestii związanych ze zwykłą uprzejmością i życzliwym traktowaniem, o tyle ten jest już dużo bardziej poważny. Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale niektóre kobiety boją się porodu w sposób wręcz paniczny. I niekoniecznie chwalą się tym wszystkim wokół. Jeżeli przy jednej z nich zaczniecie omawiać drastyczne szczegóły z porodu koleżanki, możecie wyrządzić jej i jej dziecku bardzo realną krzywdę. Nadmierny lęk może nawet spowodować problemy z porodem, a podwyższony stres także nie jest obojętny dla płodu. Naprawdę nie warto brać na siebie takiej odpowiedzialności, tylko dlatego, że tamta rozmowa była przecież tak zajmująca.

Również kobiety, które tak bardzo się nie boją, mogą źle czuć się z tym, że ktoś w ich towarzystwie zaczyna z fascynacją opowiadać o jakichkolwiek szczegółach dotyczących porodu. Ja sama nie mam zbyt wielu obaw, podchodzę do tego tematu spokojnie, jeżeli jednak ktoś zaczyna mi opowiadać w ramach ciekawostki, o różnych przykrościach, które mogę doświadczyć, czuję się okropnie. Moja pewność siebie spada i na nowo muszę odbudowywać pozytywne nastawienie, które staram się w sobie pielęgnować dla dobra siebie i dziecka.

Poród to bardzo delikatna kwestia. Rozmowa o nim to naprawdę nie to samo co rozmowa o ostatnim meczu. Ten temat wymaga dużej wrażliwości. Zastanówmy się się czy nieopatrznym słowem nie zranimy/przestraszymy/zawstydzimy/skrzywdzimy młodej mamy.

Kiedy ktoś, szczególnie osoba, której temat porodów zupełnie nie dotyczy, przytacza w towarzystwie ciężarnej pikantne okołoporodowe ciekawostki, to moim zdaniem jej nie szanuje. Bawi się kosztem kobiety, która zdobyła się na ogromne trudy i poświęcenie po to, aby ktoś mógł przyjść na świat.

W towarzystwie kobiety w ciąży warto uważać również na inne trudne tematy, dotyczące np.: wojen, śmierci, operacji. Nie chodzi o to, że teraz nic zupełnie nie można już powiedzieć! Wielu ludzi nie zdaje sobie jednak sprawy, że często kobiety w ciąży są o wiele bardziej wrażliwe. Mają podwyższony poziom odczuwania lęku, łatwiej się denerwują, czy stają się rozżalone. Wszystko za sprawą hormonów ciążowych i nie za bardzo da się z tym coś zrobić. Zadaniem osób z otoczenia takiej kobiety jest zapewnić jej wsparcie, sprawić, żeby mniej się denerwowała, może np. w taki sposób żeby czasem nie poruszyć pewnych tematów jeżeli nie są one konieczne.


Jak się czujesz?

To z pozoru niewinne pytanie, może czasem stać się powodem problemów. Nie mówię oczywiście o tym, żeby nie pytać o samopoczucie! Jeżeli jednak już to robicie, to chciałabym zwrócić waszą uwagę na parę spraw.

Przede wszystkim pytając o to „jak się czujesz”, musimy być przygotowani na to, że odpowiedzią nie będzie „dziękuję, bardzo dobrze” tylko cała wyliczanka różnych ciążowych dolegliwości z wymiotami i zaparciami na czele. Jak wtedy zareagujemy? Oczywiście nie wchodzi w grę karcenie i mówienie, że „nie powinnaś tak narzekać”.

W ciąży jest to też bardzo często powtarzane pytanie, więc zastanówmy się też, czy na pewno chcemy być tą 50 osobą, która o to spytała.

Warto też wiedzieć, jak poczuje się kobieta po usłyszeniu takiego pytania. Jeżeli wszystko jest u niej ok, to odpowie, że czuje się dobrze i tyle. Jeżeli jednak ma wiele różnych dolegliwości to może niekoniecznie chce o nich wszystkim opowiadać.

Pytajmy, rozmawiajmy, troszczmy się, jednak za każdym razem poświęćmy też chwilkę na zastanowienie się, czy na pewno będzie to też rodzaj troski, którego dana kobieta potrzebuje.

Na koniec najważniejsze! To wszystko co napisałam, wynika z moich osobistych doświadczeń. Jednak każda kobieta jest inna i różne rzeczy przeżywa w inny sposób. Dlatego zawsze starajmy się ZROZUMIEĆ siebie nawzajem. Nie zakładajmy, że ktoś będzie miał takie samo zdanie jak my, a jeśli nie ma, to musi je zmienić. Szanujmy nawzajem swoje odczucia i okazujmy troskę w taki sposób, w jaki ktoś rzeczywiście jej potrzebuje.

You Might Also Like

0 komentarzy

Dziękuję za Twój komentarz.

Facebook