Mój lipiec

03 sierpnia


Tegoroczny lipiec był jak na lato dosyć chłodny i nawet czasem padało. Podczas gdy 3/4 Polski narzekało na pogodę, ja nie posiadałam się ze szczęścia. Tym bardziej, że akurat wybraliśmy się nad morze i nie musiałam leżeć na plaży, smażąc się w niewyobrażalnie wysokich temperaturach.

Sierpień chyba jednak postanowił wynagrodzić nam lipcową pogodę z nawiązką i obecnie z każdym dniem topię się coraz bardziej. ;) Chociaż komputer wytwarza zdecydowanie zbyt wiele ciepła, wspomagając się wiatrakiem udało mi się dokończyć ten wpis. Zapraszam!

Na początek moja impreza urodzinowa. Całe menu możecie zobaczyć we wpisie z pomysłami na różne dania, które nadają się na letnie garden party.


Odwiedziliśmy Poznań i oczywiście nie mogło zabraknąć rogali świętomarcińskich. Niestety nie zdążyłam zrobić zdjęcia całemu rogalowi, zanim ktoś go już nie nadgryzł. ;)


Morze! :)


Do zapamiętania i stosowania!


Jedną z rzeczy, które najbardziej lubię latem to piękne, pokryte gąszczem polnych kwiatów łąki.


Trochę obawiałam się nadmorskich restauracji, ale w Dźwirzynie też da się zjeść pysznie!


Mąż dostał deskę z rozmazanym keczupem. :D


Jadąc sobie przez Polskę, tajemniczą trasą wyznaczoną przez GPS-a, niespodziewanie trafiliśmy do folkowego raju.


Były tam tłumy ludzi w tradycyjnych, ludowych strojach z Polski i zagranicy.


Twórcy ludowi rozstawili swoje stragany.



Niektórzy cały czas rzeźbili.




Polska jest piękna. Jadąc samochodem można niespodziewanie natknąć się na takie zakątki.




W Toruniu próbowaliśmy rewelacyjnych pierogów z pieca.


Jeżeli będziecie w Toruniu, koniecznie odwiedźcie Muzeum Pienika!




Trochę peerelowskiego designu.



Przepisy. :)


Nic dodać, nic ująć. :)


Zgadzam się!


Na koniec jeszcze kilka zdjęć tego, co oferują nam letnie łąki. I wcale nie trzeba jechać w jakieś dzikie zakątki kraju. To co widzicie na zdjęciu rośnie przy zwykłej, asfaltowej drodze.



You Might Also Like

0 komentarzy

Dziękuję za Twój komentarz.

Facebook