Przyspieszyć wiosnę

15 lutego


Lubię odnajdywać piękno w tych najbardziej niedocenianych porach roku - końcówce jesieni i zimy, oraz przedwiośniu. Przyroda jest wtedy jak gdyby wyobcowana. Nie stara się nam przypodobać. Zapomniała o twórczym początku wiosny, pełni życia latem, obfitości jesieni i śnieżnej radości zimy.

Przyroda nie daje nam swoich darów. Wszystko zastyga w bezruchu i tylko gdzieś pod powierzchnią, wyczuwamy uśpione siły. Jesienią senne, zimą jakby martwe, a potem już coraz bardziej niecierpliwe, czekają aby wybuchnąć z początkiem wiosny.

Jedyne, co możemy wtedy zrobić, to obserwować. Smutek i szarość listopadowego deszczu. Zachody lutowego słońca - mgliste i rzucające różową poświatę na śnieg. A potem błoto marcowych roztopów. Świat bez barw, czekający na pierwsze kolory: żółty, fioletowy, różowy i zielony.

Przyroda jest uśpiona, ale ja żyję. Zimniejsze miesiące roku wzbudzają refleksje, jednak z każdym momentem jest coraz trudniej. Ciało domaga się słońca i bardziej różnorodnych posiłków. W lutym zaczynam z coraz większą niecierpliwością wyglądać wiosny.
Dekoracje w gwiazdki, dawno zostały wyrzucone, marzę o kwiatach. 
Co robię aby przyspieszyć wiosnę?

Szykuję dekoracje z dużą ilością kwiatów.


Szukam sposobów na świeżą zieleń zimą:
- rzeżuchę
- zioła
- korzenie pietruszki lub cebuli wsadzone do doniczki z ziemią
- rzodkiewkę wysianą na listki
- kiełki




Piekę warzywa - to mój zimowy przysmak.



A kiedy wychodzę na dwór, rozglądam się i patrzę jak wygląda lutowy świat. Następna okazja, będzie dopiero za rok.

You Might Also Like

0 komentarzy

Dziękuję za Twój komentarz.

Facebook