Mój styczeń

06 lutego


Dla wielu osób styczeń to taki nowy, wspaniały początek, mnóstwo planów i motywacji. Mnie jednak w tym miesiącu dopada zazwyczaj spóźniona, listopadowa chandra. Zaczęło się gdzieś w okolicach blue monday (choć nie mam zaciągnietych żadnych kredytów?!), a ostatni styczniowy tydzień spędziłam lecząc przeziębienie, poprzez oglądanie seriali w łóżku. Sami więc rozumiecie, ale nie udało się zrobić obiecanych zdjęć nowej kuchni. Obiecuję poprawę, ale chciałabym to zrobić porządnie i nie ograniczać się jedynie do pokazywania zdjęć, więc trzeba będzie jeszcze chwilkę poczekać. :)

Pomimo lekkiego spadku motywacji życiowej, nie mogę zaprzeczyć, że styczeń był jednak przepięknym miesiącem. Pierwszy raz od kilku lat spadł, prawdziwy śnieg. I była nawet szadź!

Ogród zamienił się w bajkową krainę. Zobaczcie.





Także i kot cieszył się śniegiem.


Jeszcze jeden z uroków zimy. Przed nasze okno w jadalni, codziennie przylatywały sikorki. Raz udało mi się podejść tak blisko, że mogłam je obserwować z odległości kilku centymetrów.


Nowa kuchnia, a więc nowe wyposażenie. :)

Różowe miski w motylki i niebieska w kropki są prześliczne, uwielbiam rzeczy w takim stylu. Znalazłam je w TK Maxx (do którego poszłam po nową torebkę). Jak łatwo się domyslić, torebki oczywiście nie udało się zdobyć, ale przynajmniej będę miała w czym podawać gościom sałatkę ze stokrotkami czy inne pyszności.

Talerzyki w niebieskie gałązki są równie urocze, udało się je zdobyć w Biedronce.


W jeden z weekendów mieliśmy przyjemność odwiedzić Rzeszów. Wcześniej bywałam tam tylko przejazdem i to w miejscach niezbyt interesujących. Kiedyś poznałam też byłego studenta z tego miasta, który bardzo je chwalił. Jechałam więc zaciekawiona i pełna oczekiwań.

Tym razem Rzeszów pokazał się nam ze swojej najlepszej strony. Starówka, po której głównie chodziliśmy, była kwintesencją tego, co najlepsze, w tego typu miejscach. Piękne uliczki, zaułki, stara architektura, nietypowe sklepiki i kawiarnie - to wszystko tam znajdziecie. Jeśli lubicie odkrywać ciekawe, polskie miasta, koniecznie pojedźcie do Rzeszowa.

Zabawny fakt jest taki, że wśród hipsterskich kawiarni, było tam też tyle samo, albo i więcej kebabów. Moim zdaniem niczemu to jednak nie ujmuje, ale sprawia, że miasto jest jeszcze bardziej zaciekawiające. :D Obecność tylu kebabiarni nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Rzeszów to miasto studenckie. Dało się to wyraźnie odczuć - już dawno nie widziałam tylu młodych ludzi w jednym miejscu.

Na koniec, żeby złapać trochę klimatu, zdjęcia z miłej kawiarni, w której się zatrzymaliśmy.



I powrót do domu. :)


You Might Also Like

0 komentarzy

Dziękuję za Twój komentarz.

Facebook