Deszcz

12 października


Nadeszły jesienne, deszczowe dni. Wielu z nas chowa się teraz do domu, owija kocykiem i z kubkiem herbaty marzy o powrocie lata. Zewsząd słychać narzekania – niech już wreszcie przestanie padać!

Nie potrafię się do tego dołączyć. 


Bo wiecie… ja bardzo lubię deszcz. 
Co?! Jak to możliwe?! Jak można lubić to zimne paskudztwo lejące się z nieba?! 

Lubię deszcz za jego melancholię. Piaszczysta plaża skąpana w słońcu jest w życiu potrzebna, ale tak samo potrzebna jest też melancholia deszczu. 


Zamglona mazowiecka łąka przecięta pasmem rzeki, gdzieniegdzie niewyraźne sylwetki wierzb. Nadmiernie wybujałe trawy, które teraz już się pokładły. Spłukane kolory. To widok, na który czekam przez cały rok. 

Kiedy wychodzę na dwór w deszcz, zawsze się cieszę. Jeśli tylko mam możliwość, zdejmuję kaptur i chowam parasol. W deszczu mocniej odczuwam kontakt z otaczającą mnie przyrodą. To daje radość.
Spróbujcie tak kiedyś. Odrzućcie tą życiową zasadę, że „skoro pada to trzeba się okryć”. 

Deszcz jest piękny, ponieważ jest częścią natury. Wszystko, co naturalne, jest piękne. Kwiat, liść, motyl, kora drzewa, ząb kota, płetwa rekina, wróbel, ziemia i robak. Tak on też. Każdy z tych rzeczy została stworzona jako piękna. 

Omnis ars naturae imitatio est (wszelka sztuka jest naśladowaniem natury) - mówili starożytni. W ich pojęciu sztuka miała ukazywać piękno...







Lubię deszcz też dlatego, że daje mi możliwość owinięcia się w koc i picia herbaty z ulubionego kubka. Bez niego herbata nie smakowałaby tak dobrze...


Na zdjęciach możecie obejrzeć skutki działania deszczu w Puszczy Kampinoskiej.

You Might Also Like

0 komentarzy

Dziękuję za Twój komentarz.

Popularne w tym miesiącu

Facebook