Niestandardowe zwiedzanie Warszawy

18 lipca


Po przeprowadzce na Mazowsze postanowiłam niezwłocznie nadrobić zaległości turystyczne i udałam się na zwiedzanie mojego ulubionego miasta, jakim jest Warszawa. O stolicy Polski krąży wiele opinii bardziej lub mnie pochlebnych. :) Chciałabym wam pokazać Warszawę widzianą moimi oczami, jako miejsce naprawdę warte odwiedzenia, z niesamowitym klimatem, piękne, z bogatą ofertą kulturalną, z wyjątkową historią.

Bardzo lubię odwiedzać to miasto, chodzić po muzeach, albo po prostu poznawać nowe ciekawe zakątki spacerując po ulicach i oddychając jego klimatem. Postaram się na bierząco opisywać te wyprawy i pokazywać wam co moim zdaniem warto zobaczyć w Warszawie.

Powolne zwiedzanie

Kiedy byłam dzieckiem uwielbiałam jeździć po Warszawie nocą. Patrzyłam przez okna samochodu na oświetlone wieżowce i był to dla mnie taki zupełnie inny, nieznany i niesamowity świat. Ale dziś będzie o zupełnie innej części miasta. Nie nowoczesnej, ale tej spokojniejszej z kamienicami i cichymi uliczkami. Udajemy się na Starą Ochotę.

Bardzo lubię taką niespieszną formę zwiedzania, jaką jest zwykłe przechadzanie się, wypatrywanie ciekawych miejsc. Muzeum Warszawy wyszło naprzeciw moim oczekiwaniom i zorganizowało serię spacerów tematycznych po różnych częściach miasta. Uważam, że jest to świetny pomysł, jako alternatywa do tego co zazwyczaj kojarzy się ze zwiedzaniem. 

Przewodnicy (pracownicy naukowi, dziennikarze, architekci, historycy, aktywiści, pasjonaci) oprowadzają po wybranych częściach Warszawy ukazując różne ciekawostki związane z architekturą, sztuką, historią, sportem itp. Pokazują rzeczy, na które w zwykłym pędzie moglibyśmy nie zauważyć. Zmuszają do zastanowienia. Udowadniają, że każdy zakątek miasta jest ciekawy, ma swoją historię, zasługuje na naszą uwagę – nie tylko typowe miejsca odwiedzane przez turystów.

W ostatnią niedzielę, wraz z grupą przypadkowo zebranych osób udałam się na spacer... typograficzny. Obejrzeliśmy stare szyldy z drugiej połowy XX w, przedwojenne tablice, a także przykłady swobodnego „brutalizmu” lat 90.

Wyprawa po szyldach i napisach

Pierwszym „eksponatem” był ten oto napis.


Pewnie zastanawiacie się dlaczego obiekt tak mało atrakcyjny został zasłonięty ochronną szybą? W momencie powstawania napis ten miał być tylko tymczasowy, obecnie jest on historyczny. W ten sposób, po zakończenia II wojny światowej oznaczane były domy, które sprawdzano na obecność min.

Tutaj możemy zobaczyć oznaczenie posterunku policji – wczoraj – i dziś. :)



Kolejne zestawienie: w jaki sposób tworzono tablice na budynkach w czasach przedwojennych, a jak robi się to obecnie.



Klimatyczne, stare neony – niestety na żywo ich już nie zobaczymy.


Takie perełki mogliśmy obejrzeć na jednej z pomniejszych uliczek. Podobno zawód szyldziarza był kiedyś bardzo opłacalny. :)



Czasy szyldziarzy minęły i tworzeniem szyldów zajęli się amatorzy. Wierzcie mi lub nie, ale ta „sztuka” ma swoich gorących wielbicieli. Współcześni graficy usztywnieni różnymi wymogami artystycznymi, znajdują w takich nie skrępowanych żadnymi zasadami wytworach, swoją twórczą inspirację.



Futurystyczne fonty przedwojenne. :)


Spacerując zauważyłam też ten piękny mural przedstawiający koronkową serwetkę. :)


A tu widzimy jak historia zatoczyła koło. Wbrew pozorom nie jest to autentyczny peerelowski neon. Ten projekt został wybrany przez mieszkańców dzielnicy w zeszłym roku.


Mam nadzieję, że zaciekawiła was ta wycieczka. Całą ofertę spacerów po Warszawie znajdziecie tutaj. Udział jest oczywiście bezpłatny. :)

Oprócz Warszawy bardzo lubię też zwiedzać inne miasta. Co wy polecilibyście mi z waszych okolic?

You Might Also Like

0 komentarzy

Dziękuję za Twój komentarz.

Facebook